KURS DYPLOMOWY COAPE - M6D Organizacja Zachowania - instynkt, inteligencja, świadomość 2025

Powrót do strony głównej

SEKCJA M6D: Organizacja zachowania - zachowania odruchowe, instynktowne, procesy poznawcze, intencjonalność i kwestia świadomości zwierząt

Zachowania odruchowe, instynktowne, procesy poznawcze i kwestia świadomości zwierząt - Andrzej Kinteh-Kłosiński
Część 1

Część 2

Część 3

Organizacja zachowania część 1 - poziom odruchowy i instynktowny - Maciej Trojan

Organizacja zachowania część 2 - organizacja zmysłów i procesy poznawcze - Maciej Trojan

Procesy poznawcze, myśli i umysł psa lub kota

Recenzja dwóch interesujących książek przedrukowana z Natural History (Luty/2005) autorstwa Ray'a Coppingera i Bruce'a Blumberga; prawo autorskie ©Natural History Magazine, Inc. powielane za uprzejmą zgodą autorów

How Dogs Think: Understanding the Canine Mind, By Stanley Coren, Free Press, 2004; (Jak myślą psy: Tajemnice psiego umysłu)
If Dogs Could Talk: Exploring the Canine Mind, By Vilmos Csányi, North Point Press, 2005; (Gdyby pies potrafił mówić: badanie psiego umysłu)

Czy jest choć jeden właściciel, który nie zastanawiał się nad tym, co też tkwi w psiej głowie? Zawodowi trenerzy psów mogą w chwilach frustracji dochodzić do wniosku, że jest tam zupełnie pusto. Jeśli psy są tak mądre, dlaczego tylko niewielki procent z nich jest w stanie ukończyć szkolenia jako zręczny, posłuszny pies lub np. pies przewodnik, aby dalej dobrze wypełniać zadania, które wydają się raczej proste? Jednak kiedy przyjdzie założyć, że istnieje coś takiego jak psi umysł lub psie myślenie zwykły sceptycyzm zawodzi. Gdyby tak można było usiąść z psem przy szklaneczce cherry i zapytać "Co ci chodzi po głowie?" Być może to jest właśnie klucz do istoty rzeczy: psy wydają się posiadać pewne specjalne zdolności, które sprawiają, że ludzie traktują je jak kompanów do kieliszka. Do rzadkości należy miłośnik psów, który nie uraczy nas historią o zadziwiająco ludzkim zachowaniu psa. Wszyscy właściciele psów mają tendencję do potwierdzania, że ich zwierzęta są wyjątkowe - są prawdziwymi geniuszami pod względem zwierzęcych zdolności poznawczych lub przynajmniej są jak dzieci z Lake Wobegon Garrisona Keillora, wszystkie ponad przeciętną.

Nawet eksperci od spraw zwierząt, o których sądzi się, że mają lepszą wiedzę na ten temat, z trudem opierają się pokusie wyjaśniania psich zachowań wymyślnymi historyjkami typu "A mój pies pewnego razu...". Historie o psach niemal bez wyjątków pozwalają wnioskować, że psy potrafią myśleć - i myślą jak ludzie. Jednak historyjki to jedna rzecz, a nauka to druga. Z naukowego punktu widzenia najlepsze, co można zrobić, to obserwować zachowanie psów w naturalnych i kontrolowanych warunkach, a następnie na tej podstawie wyciągnąć mierzalne wnioski na temat procesów poznawczych u tych zwierząt. Jednak pomimo popularności psów - a być może raczej za jej sprawą - badania naukowe zachowań i procesów kognitywnych psów są daleko w tyle za badaniami innych zwierząt. Nietrudno pojąć, dlaczego tak jest. Dla przykładu etologia zajmuje się zachowaniem zwierząt w ich naturalnym środowisku, jednak w przypadku udomowionych psów "naturalne środowisko" jest nieco sztuczne, gdyż stworzone przez człowieka. Innym powodem braków w badaniach naukowych jest silny związek emocjonalny pomiędzy psem a człowiekiem, który wpływa na obiektywizm badacza. Szczególnie gdy ludzka tendencja do antropomorfizacji psów zostaje połączona z tak drażliwymi kategoriami jak "umysł", czy "myśl", należy mieć zawsze świadomość naszego podświadomego nastawienia i nieugruntowanej interpretacji.

Dwie niedawno wydane książki próbują stawić czoła tym własnie problemom. W "How Dogs Think: Understanding the Canine Mind, Stanley Coren, psycholog na Uniwersytecie British Columbia i uznany autor, piszący na temat interakcji pies-człowiek, wyciąga wniosek, że żadne naukowe dowody nie potwierdzają przypisywania ludzkiej aktywności umysłowej psu. Z kolei w If Dogs Could Talk: Exploring the Canine Mind, Vilmos Csányi, etolog na Uniwersytecie Eötvösa Loránda w Budapeszcie i uznany ekspert w zakresie psów, wydaje się przekonany do zupełnie innego wniosku.

Większość książek na temat psów można z grubsza podzielić na dwa rodzaje: te, które skupiają się na szkoleniu i te, które opowiadają historyjki. Chociaż Coren i Csányi zapewniają nam solidną porcję jednego i drugiego, starają się oni również wykraczać poza tę utartą formułę i zdać relację z tego, co mówią badania naukowe na temat umysłu i zdolności myślenia psów - a także tego, na ile psy są w stanie myśleć podobnie do ludzi.

Coren rozpoczyna swoją książkę od prześledzenia historii koncepcji umysłu w zastosowaniu do rozumienia procesów poznawczych psów - nazywa ją przy tym bitwą pomiędzy "psem myślicielem" i "psem maszyną". Według niego, filozofowie jak Platon czy Diogenes stanowią przykład tego pierwszego podejścia, podczas gdy skrajni behawioryści, jak Skinner, twierdza coś zupełnie przeciwnego. Zatem opinia eksperta oscyluje pomiędzy tymi dwoma biegunami.

Czy kwestia zdolności poznawczych u psów jest skazana na wydawałoby się niekończące się polemiki? W swojej książce Wild Minds: What Animals Really Think, Marc D. Hauser, psycholog i przedstawiciel neuronauki na Uniwersytecie Harvarda, zaleca inne podejście. Hauser dostrzega zwierzęcą zdolność do rozwiązywania problemów - do działania w sposób inteligentny - jako wskazującą na istnienie pewnych "narzędzi umysłowych" (‘mental tools’). Narzędzia te powstają wskutek złożonych interakcji genetycznych, rozwoju i uczenia się. Hauser sugeruje również, że stopień wyspecjalizowania problemów, z jakimi boryka się zwierzę sprawia, iż jego zestaw narzędzi może zawierać takie, o lepszej lub gorszej jakości, które nie pojawiają się u innych gatunków. Specjalizacja gatunkowa nie czyni jednych gatunków "mądrzejszymi" od innych, prowadzi po prostu do "zachwycającego zróżnicowania".

W odniesieniu do psów, koncepcja Hausera ucina niejako żarliwe dyskusje na temat tego, czy psy myślą, czy też działają jak roboty. Zamiast tego rodzaju dywagacji zaleca on skupienie badań na stosunkowo prostych porównaniach pomiędzy narzędziami umysłowymi wykształconymi przez różne gatunki. Na przykład, jak kształtuje się pozycja psa w stosunku do innych gatunków, jeśli chodzi o zapamiętywanie obiektów znajdujących się poza zasięgiem sensorycznym? To narzędzie umysłowe, znane jako "stałość przedmiotu" (object permanence), przywoływane jest, kiedy psu zadamy stare jak świat pytanie "Gdzie jest twoja piłka?" Narzędzia umysłowe powiązane ze stałością przedmiotu, jak liczenie, lokalizowanie, wiedza o naturze przedmiotów itp., pomagają zwierzęciu rozwiązać takie problemy, jak ten, gdzie szukać ukrytego jedzenia.

W jaki sposób te zestawy narzędzi funkcjonują u człowieka? Ludzie dysponują specjalnymi narzędziami umysłowymi - np. "teorią umysłu" - które pozwalają im rozwiązywać "problemy psychologiczne" takie, jak "co ten człowiek sobie myśli?". Inne narzędzia otwierają przed nami takie możliwości poznawcze, jak świadomość, zachowania odnoszące do siebie lub język. Jednak należy wyraźnie podkreślić, że samo posiadanie narzędzia nie mówi nic o tym, w jaki sposób ono funkcjonuje. Pozwala tylko wywnioskować, że zwierzę, które je posiada, może przetwarzać informacje niezbędne do rozwiązania danego problemu.

Dla Hausera "umysł" to skrót do skrzynki z narzędziami umysłowymi, jakie posiada zwierzę. Autor ten stara się unikać takich terminów, jak "myślenie" lub "świadomość" ze względu na ich niejasność i odniesienie do ludzkich działań. Chodzi mu o to, że choć ludzie zazwyczaj upierają się że znają znaczenie tych terminów to tak naprawdę nie zostały one jeszcze precyzyjnie zdefiniowane w odniesieniu do homo sapiens. Jak zatem badacze mieliby pytać, czy inne zwierzęta myślą lub posiadają świadomość? Hauser zauważa, że należy się obiektywnie skupić na problemach, które zwierzęta mogą rozwiązać lub nie, zostawiając mechanizmy leżące u podstaw tych procesu neuronauce, a teorie spekulatywne filozofii.

Chciałoby się, żeby Coren i Csányi byli tak ostrożni. Coren zawarł rozległy i fascynujący opis przetwarzania informacji sensorycznych u psa; problem w tym, że pragnie nazywać to "myśleniem", co znacznie trywializuje znaczenie tego pojęcia. Kiedy dalej w tej książce Coren mówi bezpośrednio o "myśleniu" i "umyśle", wpada w pułapkę, przed którą ostrzegał Hauser. W analizach Corena "umysł" nie stanowi specyficznego dla danego gatunku zestawu narzędzi, ale raczej skrót do zestawu narzędzi psychologicznych, jakie posiadają ludzie, włączając samoświadomość i zdolność do refleksji.

Coren jest mistrzem rozważając zdolności sensoryczne psów, podając przy tym przegląd najnowszych badań. Pod przewodnictwem Corena czytelnik może sobie wyobrazić, jeśli nie umysł, to przynajmniej przybliżenie oka i ucha, skóry, języka i, co najważniejsze, nosa psa. Rozważa on brzmienie psich komend i to, w jaki sposób odzwierciedlają one naturę percepcji słuchowej psa. Po szczegółowym opisie zdolności sensorycznych psów, ironią wydaje się, że Coren przechodzi do zagadnienia szkolenia, prezentowane przez niego podejście jest niczym innym, jak praktycznym zastosowaniem koncepcji Skinnera, który bagatelizował znaczenie rozumienia specyficznych mechanizmów poznawczych i percepcyjnych zwierzęcia. Wykorzystując to podejście, Coren popada w niebezpieczeństwo wynikające z traktowania poszczególnych osobników tak, jakby wszystkie one mogły zostać podobnie wyszkolone, ignorując przy tym wyjątkowo dużą różnorodność zdolności uczenia się nowych zadań przez różne psy, chociaż wspomina krótko o różnicach pomiędzy poszczególnymi rasami.

Chociaż Coren jako miłośnik psów jest przekonany, że podejmują one jakiś rodzaj aktywności umysłowej, to ten sam Coren jako naukowiec wydaje się czerpać z ich zdolności więcej niż na to wskazują dowody. Pod koniec książki stwierdza wreszcie: "Widzę, że przez całą książkę wciąż unikałem pytania . . . pytania (o umysł)." Kilka stron dalej wykłada kawę na ławę: "Chociaż psy mogą (nasze podkreślenie) posiadać pewne zdolności umysłowe" - stwierdza autor - "nie oznacza to, że myślą w taki sam sposób jak ludzie". Jednak te stwierdzenia padają dopiero po tym, jak Coren przez większą część książki zręcznie omija zagadnienie, dotykając raczej tego, co ludzie chcą usłyszeć, a nie przekazując nowe informacje na temat sposobu myślenia o poznaniu u psów.

W obliczu wszystkich tych trudności, może się wydawać ironią, że Coren już wyprzedził wniosek płynący z jego książki, wysuwając wcześniej, niemal mimochodem, silny argument. Zauważa on, że język stanowi linię oddzielającą zdolności poznawcze ludzi i psów. Jest to zasadnicze odstępstwo. W końcu wiele psów wydaje się posiadać zdolność rozumienia języka, a w niektórych przypadkach jest to nawet bardzo widoczne. Czy język stanowi klucz do umysłu psa, czy jest przykładem tego, w jaki sposób psy rozwiązują problem grania na ludzkich uczuciach tak, by przekonać człowieka, że faktycznie rozwiązują problem?

Zeszłego lata - czyli zbyt późno, aby rezultaty mogły zostać zawarte w omawianych książkach - Julianne Kaminski i Joseph Call, psychologowie poznawczy w Instytucie antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku, Niemcy, opublikowali w czasopiśmie naukowym wyniki swojej pracy z godnym uwagi border collie o imieniu Rico. Twierdzili oni, że Rico "znał nazwy" 200 przedmiotów. Być może jeszcze większym zaskoczeniem było to, że Rico mógł nauczyć się nazwy nowego przedmiotu po okazaniu go i powiedzeniu jego nazwy zaledwie dwa lub trzy razy. U dzieci ta zdolność do szybkiego kojarzenia słów z przedmiotami nazywana jest po prostu "szybkim odwzorowywaniem" (od ang. fast mapping), i jest uważana za jeden z kluczowych elementów przyswajania języka.

W tym samym wydaniu Science psycholog poznawczy i lingwistyczny Paul Bloom z Uniwersytetu w Yale skomentował te prace. Będąc pod wrażeniem zdolności Rico, Bloom wykazał jednak, że w przeciwieństwie do różnorodności słownictwa u dzieci, lista słów Rico była ograniczona do specyficznej sytuacji szkoleniowej. To ograniczenie sprawiło, że zastosowanie słów w wydaniu Rico było inne niż w przypadku dzieci. Dzieci rozpoznają, że słowa można stosować w różnych kontekstach. Kiedy są małe, uczą się przeciętnie dziesięciu słów dziennie, a więc trzy tygodnie zabiera im to, co wymagało od Rico dziewięciu lat pracy.

Badania nie przedstawiają również dowodów na to, że Rico wiedział cokolwiek o syntaktyce lub semantyce, co wykraczałoby poza schemat "przynieś [dany przedmiot] i daj go [x]." Jednak tkwi w tym jedna z tajemnic psiej inteligencji. Szybkie kojarzenie słów, nawet ograniczone do określonego miejsca, wystarczy, żeby pies oszukał serce miłośnika, które w nas tkwi. Sprawia to, że ludzie wierzą, iż psy wiedzą, co ci do nich mówią, a wiara ta może stanowić sednem więzi społecznej, która zapewnia zwierzętom wygodne życie u naszego boku.

W rozważaniach na temat zdolności umysłowych psów sposób analizy Corena jest o wiele bardziej ostrożny od modelu Csányi'ego. Pomimo licznych oponentów Csányi'ego twierdzących, że prezentuje on zaledwie niesprawdzoną hipotezę, wciąż powtarza on, iż psy nie tylko "myślą", ale także posiadają umysły, będące w zasadzie odmianą zestawu narzędzi umysłowych człowieka. "Moja teoria" - pisze - "brzmi tak: ludzie i psy byli w stanie nawiązać tak bliskie relacje . . . ponieważ psy nabyły cechy umysłowe przypominające w wielu aspektach ludzkie".

Csányi posuwa się znacznie dalej w swojej antropomorfizacji, gdy na poparcie własnych wniosków przywołuje historyjki o psach. Jedną z części książki stanowi dziennik dokonań poznawczych jego dwóch psów. Typowy wpis opisuje jednego z psów jako "słuchającego z uwagą, rozglądającego się pytająco" i "skamlącego w geście błagania". Csányi'emu należą się słowa uznania za takie skoncentrowanie się na codziennym życiu psów. Równie istotne miejsce w jego książce zajmuje opis eksperymentów wykonanych przez jego grupę badawczą, a dotyczących poznawczych podstaw relacji pomiędzy psem a człowiekiem. Jednak takie fragmenty, jak wspomniany wpis w dzienniku, są przesycone antropomorficznymi założeniami dotyczącymi stanów umysłowych, jakie autor zdecydował się obserwować.

Koncepcja narzędzi umysłowych Hausera może być szczególnie użyteczna w opisie umysłowości zwierząt, o świecie których możemy zaledwie częściowo wnioskować, ale nigdy weń nie wejdziemy. Oczywiste jest, że zarówno Coren jak i Csányi chcą wierzyć, że psi umysł przypomina umysł człowieka. Być może nawet ich własne psy sięgnęły do swoich skrzynek z narzędziami umysłowymi i zachowywały się w sposób, który przekonał obydwu autorów, że psy generalnie podzielają wiele z ludzkich narzędzi psychologicznych.

Jeśli tak jest, byłby to zadziwiający stopień specjalizacji. Gdyby psy potrafiły pisać książki, następująca łamigłówka byłaby idealnym tematem: "W jaki sposób zachowują się psy, żeby przekonać ludzi, że myślą jak człowiek tak, by ludzie zachowywali się tak, jak psy tego chcą?" Jednak nawet samo wyobrażenie sobie takiej możliwości stanowi wejście, jakkolwiek płytkie, w pułapkę antropomorfizmu, która czeka spokojnie na kolejnych badaczy psów.

Powrót do strony głównej